Aktualnie oglądasz kategorię: RELACJE

Wystawa w metrze

Do piątku  na monitorach w metrze warszawskim można zobaczyć zdjęcia autorstwa Michał Jasieńskiego z Etapu XXII Afryki Nowaka. Teraz twarze Nigru patrzą na pędzących warszawiaków w zatłoczonych wagonach kolejowych! “Galeria w drodze” pojawia się na wyświetlaczach mniej więcej co 20 minut. I tak oto Afryka Nowaka zeszła w podziemia. Miała być jazda na wielbłądach, a jest – w...

Coś się kończy, coś się zaczyna

W środę 11-tego stycznia, w 115-tą rocznicę urodzin Kazika zakończyła się sztafeta jego śladami. Norbert i Kasper od początku tego roku pedałowali z Marsylii do Paryża. Ostatniego dnia pokonali, bagatela, 270km, wsiedli w pociąg i o godzinie 8 rano dotarli do Poznania, gdzie czekali na nich inni sztafetowicze, fani Kazika, przypadkowi podróżni, w tym Prezydent Miasta Poznania, dzieciaki ze szkoły im....

Żabie skoki żabojeźdźców, czyli koniec francuskiej cześci sztafety.

A Ty co dziś zrobiłeś niebywałego? My przejechaliśmy rowerami 270 kilometrów. W pełnym sakwojażu, z Nevers do 19-tej dzielnicy Paryża. Jak się wpada na taki pomysł? Trzeba mieć sporo wyobraźni i kupiony bilet kolejowy z Paryża. Niedziela w Nevers upłynęła nam bardzo leniwie. Wstaliśmy bez pośpiechu, spakowaliśmy się – byliśmy gotowi do wyjazdu, ale nie mając potwierdzonego noclegu na...

Za kulisami etapu tunezyjskiego, czyli tandem saharyjsko-dżerbański

Do tej pory jeszcze nie pisaliśmy o naszych wesołych przygodach w Tunezji po rozdzieleniu się w Tamerzie 20. grudnia z większą częścią ekipy – oni mknęli do Gafsy, skąd mieli transport na lotnisku, a my z Norbertem zawróciliśmy przez góry nad słone jezioro – przez choroby mieliśmy wiele miejsc do nadrobienia! A poza tym chcieliśmy zdążyć na otwarcie najważniejszej imprezy sezonu, czyli...

“Obleciświat”, co miał metr zdjęć z Afryki i inne opowieści

4-7.01.2012 – Montelimar – Tail-l’Hernitage – St. Etienne – Bourg-le-Comte – Nevers Sobota, 7 stycznia – jak dla mnie był to zdecydowanie najcięższy dzień rowerowy, nawet pierwsze 146 km w Nowy Rok nie było tak ciężkie, jak dzisiejszy wiatr z godziny dziesiątej, jak dzisiejszy deszcz i jak dzisiejsze pięciokrotne łatanie dętek. Kasper do Nevers dojechał 3 godziny przede mną,...

Zupa dyniowa z kasztanami w nagrodę za kolejną setkę!

02.01.2012 – odcinek Cavaillon – Montélimar. „Makaron z sosem carbonara to przepyszne, proste w przygotowaniu i niezawodne danie” – i choć może nie jest to typowe, prowansalskie danie, nim właśnie przywitały nas Letycja i Syntia, cauchsurferki* z Cavaillon. Kolacja dodała nam sił i jeszcze przez godzinę zabawialiśmy gospodynie rozmową o Nowaku, sztafecie i o tym, co i dlaczego...

Dalszy ciąg pierwszego dnia 2012 roku

Po niezbędnych naprawach i poprawkach w konfiguracjach naszych rowerów ruszyliśmy w stronę ulicy Oddo, tam powinniśmy znaleźć Polski Konsulat Honorowy. Wciąż nie mogąc się przyzwyczaić do respektowania kierunków jazdy, sygnałów świetlnych, znaków pierwszeństwa i tych wszystkich „ograniczających” ruch oznaczeń drogowych, dotarliśmy w okolice konsulatu. Jest to przemiła dzielnica Marsylii,...

Sztafeta na nowym lądzie: Europa/Francja/Marsylia

1 stycznia 2012. Plany, plany i po planach! Najbardziej optymistyczny scenariusz pierwszego dnia we Francji niestety załamał się mniej więcej około 5:30 – po przejechaniu około 25 km Kasper złapał pierwszą dziurę w dętce tylnego koła. Naprawa nie trwała długo – spieszyliśmy się do Portu Marsylii i do Polskiego Konsulatu, tak aby przed południem zawrócić na północ w stronę Cavallion,...

Odcinek afrykański sztafety zakończony!!! Sylwester jeszcze w Tunisie. Nowy Rok już w Marsylii.

30 grudnia 2012, lotnisko w Tunisie, 8:30 Trzeci kierowca taksówki twierdzi, że nie mówi po angielsku. Wracam do mieszkania Fabiana, naszego tuniskiego gospodarza, Francuza od kilku lat mieszkającego i pracującego w Tunezji. Przed chwilą ostatni uczestnicy specjalnego etapu sztafety, Kamila Kielar i Sławek Kuczyński, odprawili bagaże i czekają już na lot do Polski. Równolegle, na lotnisku w Enfidha,...

Tunezja – epilog: grupa “Żwawa” wraca śladami Nowaka

 Pobudka o 5 nad ranem po naszej pożegnalnej imprezie była ciężka. Grupa pod opieką Julii potoczyła się na dworzec autobusowy (relacja z ich losów powrotnych tutaj), a Sławek, Kasper, Radek i ja, żegnając ze łzami w oczach wyjeżdżającą część ekipy, solidarnie, w zupełnych ciemnościach kończącej się nocy, ruszyliśmy rowerami do Douz.  W Tunezji zostaliśmy sześcioosobową grupą: Kamila...

Tunezjanie: ostatnie godziny przed powrotem do Polski

 Gafsa, 21.12.2011. 44 godziny do wylotu. Po przyjeździe do Gafsy w obstawie, Tunezjanie przeznaczyli czas na kwestie organizacyjne związane z teleportacją do portu lotniczego. Dziesięcioosobowa grupa wraz z rowerami miała się przedostać do oddalonego o 260 km Enfidha. Julia, Karolina i Robert udali się zatem na lokalną stację kolejową, by sprawdzić, czy aby na pewno pociąg wyruszający zgodnie z...

Tamerza – Gafsa: ostatnia prosta nieugiętej tunezyjskiej ekipy

21 grudnia 2011. Celebrujemy ostatni wspólny wieczór w gronie najliczniejszej, super-dzielnej ekipy specjalnego tunezyjskiego etapu Afryki Nowaka. Wielki duch Kazika, wspaniała energia i rewelacyjna współpraca – prawie 900 km w nogach po 12 dniach codziennego pedałowania. Na stole  zaaranżowanym na tapczanie  w jednym z “numerów hostelowych” królują soczyste mandarynki, pachnące...

Świąteczne wydanie “Radia Afryka Nowaka”

Krótka, (tuż przed)świąteczna audycja. Norbert Skrzyński opowiada z Tunezji o trwającym tam etapie specjalnym. Do tego garść informacji – w tym zaproszenie dla WSZYSTKICH na wielki finał w Poznaniu (chyba zapomniałem powiedzieć: na rowerach!). Świąteczne życzenia z Afryki!   Audycji można odsłuchać klikając...

Wojownicy Nowaka

Ksar Ghilane- nasz ”milion stars hotel” zapadł wszystkim w pamięci  jako oaza all inclusive-daktylowo – relaksacyjna z elementami SPA. Pięcioosobowa reprezentacja wyruszyła na nocny podbój gorących źródeł- przy zerowej temperaturze powietrza, w parującym jeziorku powitali nowy dzień. Piękny początek kolejnego – kierunek Matmata. Śniadanie przyniosło jeszcze jedną niespodziankę....

Nowy, zupełnie nieziemski świat

I nareszcie nadszedł pierwszy dzień na pustyni, prawdziwa afrykańska przygoda w duchu Nowaka! O tym, że Sahara jest tuż-tuż przekonaliśmy się już w nocy, gdy przenikliwe zimno wdzierało się do namiotów i śpiworów, a rano na siodełkach zobaczyliśmy warstwę lodu. Z prawdziwym utęsknieniem wyczekujemy pierwszych promieni słońca, rozpalamy tlące się jeszcze po nocy ognisko i tak rozgrzewając się...

Nieoczekiwany epilog czyli etap specjalny etapu specjalnego przez Maroko ;-)

Gdy lądowaliśmy na lotnisku tanich linii lotniczych “Frankfurt-Hahn” nie przypuszczaliśmy jeszcze, jak barwnie potoczą się dalsze wypadki. Lotnisko to z Frankfurtem, oprócz nazwy, niewiele ma wspólnego, gdyż dzieli je od niego ok. 150 km. Przylecieliśmy wieczorem, zanim gotowy był raport uszkodzeń, których nasza tania linia lotnicza dopuściła się na Brennaborze, było już ciemno. Gdy...

W stronę Marrakeszu

Magda: Po zaciętym boju na dworcu autobusowym o cenę biletu do Marrakeszu i transport naszych rowerów, naprawdę zmęczone zachłannością bileterów i bagażowych, nareszcie zajmujemy miejsca w autobusie. Opuszczamy urocze Ouarzazate. Jednogłośnie stwierdzamy, że jazda autobusem nie jest naszym ‘numerem jeden’ na liście ulubionych czynności rowerzysty. Z nostalgią i smutkiem spoglądamy na przepiękne...

Tunis – Ksar Ghilani: ognisko na półpustyni i 72 km/h z górki. Jest pięknie

Tunis – Ksar Ghilani Nasza wesoła mała grupka – Kasper, Norbert, Sławek i ja – w odróżnieniu od większości, przyleciała rejsowym samolotem do Tunisu (a nie pod Sousse) dzień później. Jako że byliśmy w innej miejscowości, a oni już zdążyli udać się na południe, naszym pierwszym zadaniem było ich dogonienie. Ale zanim nam się to udało, chwilę zabawiliśmy w stolicy Tunezji. Od razu po...

Halo Baza, Maroko znów nadaje!

Tagounite rosło w naszych oczach i nawet tu i ówdzie piaszczysta droga czasami zanikająca lub gubiąca się między coraz gęściej tu rosnącymi akacjami nie mogła nas powstrzymać od dotarcia do celu. Celu, którym nie było dokładnie to małe miasteczko, ale po prostu cywilizacja. Nasze zapasy wody i żywności znajdowały się na wyczerpaniu, to samo można powiedzieć o siłach. A to zaledwie 4 dni na...

Tunezyjski etap specjalny z przytupem czas zacząć!

W sztafetowych koszulkach z flagą Algierii dwunastoosobowa ekipa pod wezwaniem Kazika szczęśliwie wylądowała na terytorium Tunezji. Od razu, już na lotnisku, czekała na nas pomoc w postaci policjantów incognito, którzy zorganizowali nam przepyszne jedzenie sousse (kuskus i tajin) i transport prosto do oddalonego o ok. 300 km na południe Gabes. Tam, w świetle latarni i czołówek, na terenie internatu...


««« Wcześniejsze wpisy

Design: ITidea - doradztwo personalne
Hosting: Seetech - Wdrożenia Microsoft Dynamics NAV