Aktualnie oglądasz kategorię: RELACJE

Trzy noce w Algierze

Nowak planował lekką trzydniową regenerację w Algierze. Z naszego planu lotów powrotnych wynikało, że i my spędzimy trzy noce w Al-Dżazair. Metą ostatniego etapu sztafety okazał się Grande Poste – budynek poczty głównej, wewnątrz bardziej przypominający meczet zdobiony na bogato. Po kolei dojeżdżali kolejni uczestnicy sztafety, zagubieni w mrowiu samochodów na ostatniej prostej na autostradzie....

Na kolacji u Marabuta i inne opowieści.

Jeszcze przed wjazdem do Algieru, obiecaliśmy sobie, że w kolejnej relacji postaramy się jak najmniej podkreślać nasze rozżalenie i rozgoryczenie nieustanną obecnością „zielonych”, „błękitnych”, „leśników”, „dygnitarzy” i tych wszystkich, nadmiernie interesujących się nami, Algierczyków. Musimy jednak opisać jeszcze jedną, bardzo charakterystyczną, będącą dla nas wielkim...

Kraj zaskoczeń

Codziennie zaskakują nas tu nowe sytuacje, i codziennie wiemy, że kolejny dzień przyniesie nowe zaskoczenie, choć to wydaje się już wręcz niemożliwe. A jednak! Pierwszego dnia, ku naszemu nieustającemu zdziwieniu, na trasie z Algieru do Ouargli towarzyszyła nam „sztafetowa” asysta policji – Leszek zliczył 12 zmian patroli! W Ouargli podczas pierwszej kolacji kolejna niespodzianka: pieczony baran,...

O Sztafecie głośno w Algierii

Przejazd naszej ekipy przez Biskrę nie uszedł uwadze reporterów dużego, francuskojęzycznego algierskiego dziennika “El Watan”. Kto, umie, niech czyta. Na pierwszy rzut oka – piszą o nas...

Pragnienie pustyni – pustynia pragnień

Wczoraj po raz pierwszy padło w ekipie całkiem poważne pytanie: Jaki dziś jest dzień tygodnia? W pięć dni przejechaliśmy ponad 400, czyli średnio ponad 80 km dziennie, maksymalna, zauważona temperatura w słońcu 50 stopni, najwyższa w cieniu 39, średnio jadąc mieliśmy prawie 34 stopnie. Oczywiście staramy się wyjeżdżać jak najwcześniej, ale nie jest to wcale takie proste – i to nie dlatego,...

Zdjęcia z pierwszych dni rowerowych, Ouargla – Touggurt

Halo, halo, tu Algieria!! Nadajemy w telegraficznych skrócie, słów nam brak, sił i czasu. Jest wspaniała saharyjska pogoda, wokół dużo “zieleni” – zdradzimy tylko tyle, że zmienił się kolor mundurów naszej eskorty. Za nami około 180 km trasy, w Uoargli powiesiliśmy takliczkę, odnaleźliśmy budowle, które fotografował Nowak. Nie mamy jednak najlepszych wspomnień z tego dystryktu...

Transfer z Algieru do Ouargli – czyli o czasie i w komplecie!

Pod koniec września 1936 roku, będąc jeszcze w Fort Flatters, Kazimierz Nowak pisał do żony: „Z Ouargla postaram się jechać dalej rowerem – choć to ciągle jeszcze Sahara i brak drogi – piaski i trud niepojęty – jednak rower zmniejszy koszta podróży – a przy Bożej pomocy może jakoś podołam. Gdy osiągnę góry Atlas będą już drogi asfaltowane – lepsze jak w Europie. Rozwinę jak...

Pocztówka z Algierii, czyli obiecujemy, że będziemy pisać!

Podtrzymujemy, zapoczątkowaną przez uczestników etapu 23/etapu specjalnego przez Maroko, krótką tradycję wspierania wyprawy śladami Kazimierza Nowaka, zakupem pocztówki-cegiełki. W grudniu 2011 roku, 28-osobowa ekipa etapu 24., na kilka dni przed wyjazdem została zaskoczona odmową wydania wiz wjazdowych do Algierii – musieli w kilkadziesiąt godzin przebudować plan wyprawy. Tak i teraz, uczestnicy...

Etap 24bis – Bo nie wolno się poddawać!

Trochę po cichu, trochę w ukryciu, żeby nie zapeszać… Już 20 kwietnia sztafeta wraca na szlak Nowaka! Udało się pokonać biurokratyczne zasadzki administracji algierskiej i 5 polskich rowerzystów otrzymało zezwolenia na przejechanie trasy, którą w grudniu zamierzali przejechac uczestnicy etapu 24 – finałowego. Tym samym Julia Marchlewicz, Leszek Fidelus, Kuba Gurdak, Leszek Pachulski oraz...

O etapie konnym przez Namibię w ‘Dziecko w mieście’

   A w marcowo-kwietniowym numerze miesięcznika Dziecko w mieście ukazał się fragment mojej rozmowy z Sylwią Jabs wyemitowanej jakiś czas temu w radio Wnet… o podróżach dorosłych i dzieci (wbrew nazwie miesięcznika wcale nie ‘podróżach po mieście’). Polecam uwadze i pozdrawiam serdecznie!    Łukasz...

Wystawa w metrze

Do piątku  na monitorach w metrze warszawskim można zobaczyć zdjęcia autorstwa Michał Jasieńskiego z Etapu XXII Afryki Nowaka. Teraz twarze Nigru patrzą na pędzących warszawiaków w zatłoczonych wagonach kolejowych! “Galeria w drodze” pojawia się na wyświetlaczach mniej więcej co 20 minut. I tak oto Afryka Nowaka zeszła w podziemia. Miała być jazda na wielbłądach, a jest – w...

Coś się kończy, coś się zaczyna

W środę 11-tego stycznia, w 115-tą rocznicę urodzin Kazika zakończyła się sztafeta jego śladami. Norbert i Kasper od początku tego roku pedałowali z Marsylii do Paryża. Ostatniego dnia pokonali, bagatela, 270km, wsiedli w pociąg i o godzinie 8 rano dotarli do Poznania, gdzie czekali na nich inni sztafetowicze, fani Kazika, przypadkowi podróżni, w tym Prezydent Miasta Poznania, dzieciaki ze szkoły im....

Żabie skoki żabojeźdźców, czyli koniec francuskiej cześci sztafety.

A Ty co dziś zrobiłeś niebywałego? My przejechaliśmy rowerami 270 kilometrów. W pełnym sakwojażu, z Nevers do 19-tej dzielnicy Paryża. Jak się wpada na taki pomysł? Trzeba mieć sporo wyobraźni i kupiony bilet kolejowy z Paryża. Niedziela w Nevers upłynęła nam bardzo leniwie. Wstaliśmy bez pośpiechu, spakowaliśmy się – byliśmy gotowi do wyjazdu, ale nie mając potwierdzonego noclegu na...

Za kulisami etapu tunezyjskiego, czyli tandem saharyjsko-dżerbański

Do tej pory jeszcze nie pisaliśmy o naszych wesołych przygodach w Tunezji po rozdzieleniu się w Tamerzie 20. grudnia z większą częścią ekipy – oni mknęli do Gafsy, skąd mieli transport na lotnisku, a my z Norbertem zawróciliśmy przez góry nad słone jezioro – przez choroby mieliśmy wiele miejsc do nadrobienia! A poza tym chcieliśmy zdążyć na otwarcie najważniejszej imprezy sezonu, czyli...

“Obleciświat”, co miał metr zdjęć z Afryki i inne opowieści

4-7.01.2012 – Montelimar – Tail-l’Hernitage – St. Etienne – Bourg-le-Comte – Nevers Sobota, 7 stycznia – jak dla mnie był to zdecydowanie najcięższy dzień rowerowy, nawet pierwsze 146 km w Nowy Rok nie było tak ciężkie, jak dzisiejszy wiatr z godziny dziesiątej, jak dzisiejszy deszcz i jak dzisiejsze pięciokrotne łatanie dętek. Kasper do Nevers dojechał 3 godziny przede mną,...

Zupa dyniowa z kasztanami w nagrodę za kolejną setkę!

02.01.2012 – odcinek Cavaillon – Montélimar. „Makaron z sosem carbonara to przepyszne, proste w przygotowaniu i niezawodne danie” – i choć może nie jest to typowe, prowansalskie danie, nim właśnie przywitały nas Letycja i Syntia, cauchsurferki* z Cavaillon. Kolacja dodała nam sił i jeszcze przez godzinę zabawialiśmy gospodynie rozmową o Nowaku, sztafecie i o tym, co i dlaczego...

Dalszy ciąg pierwszego dnia 2012 roku

Po niezbędnych naprawach i poprawkach w konfiguracjach naszych rowerów ruszyliśmy w stronę ulicy Oddo, tam powinniśmy znaleźć Polski Konsulat Honorowy. Wciąż nie mogąc się przyzwyczaić do respektowania kierunków jazdy, sygnałów świetlnych, znaków pierwszeństwa i tych wszystkich „ograniczających” ruch oznaczeń drogowych, dotarliśmy w okolice konsulatu. Jest to przemiła dzielnica Marsylii,...

Sztafeta na nowym lądzie: Europa/Francja/Marsylia

1 stycznia 2012. Plany, plany i po planach! Najbardziej optymistyczny scenariusz pierwszego dnia we Francji niestety załamał się mniej więcej około 5:30 – po przejechaniu około 25 km Kasper złapał pierwszą dziurę w dętce tylnego koła. Naprawa nie trwała długo – spieszyliśmy się do Portu Marsylii i do Polskiego Konsulatu, tak aby przed południem zawrócić na północ w stronę Cavallion,...

Odcinek afrykański sztafety zakończony!!! Sylwester jeszcze w Tunisie. Nowy Rok już w Marsylii.

30 grudnia 2012, lotnisko w Tunisie, 8:30 Trzeci kierowca taksówki twierdzi, że nie mówi po angielsku. Wracam do mieszkania Fabiana, naszego tuniskiego gospodarza, Francuza od kilku lat mieszkającego i pracującego w Tunezji. Przed chwilą ostatni uczestnicy specjalnego etapu sztafety, Kamila Kielar i Sławek Kuczyński, odprawili bagaże i czekają już na lot do Polski. Równolegle, na lotnisku w Enfidha,...

Tunezja – epilog: grupa “Żwawa” wraca śladami Nowaka

 Pobudka o 5 nad ranem po naszej pożegnalnej imprezie była ciężka. Grupa pod opieką Julii potoczyła się na dworzec autobusowy (relacja z ich losów powrotnych tutaj), a Sławek, Kasper, Radek i ja, żegnając ze łzami w oczach wyjeżdżającą część ekipy, solidarnie, w zupełnych ciemnościach kończącej się nocy, ruszyliśmy rowerami do Douz.  W Tunezji zostaliśmy sześcioosobową grupą: Kamila...


««« Wcześniejsze wpisy

Design: ITidea - atrakcje turystyczne Warszawy
Hosting: Seetech - Wdrożenia Microsoft Dynamics NAV